Z wielkim smutkiem i żalem pożegnaliśmy naszego Dziadka i Pradziadka Wacława Krzyżanowskiego - emerytowanego pułkownika Wojska Polskiego, Weterana II wojny światowej, inwalidę wojennego, Sybiraka.

        Odszedł od nas Człowiek szlachetny, skromny, życzliwy, pełen optymizmu i pogody ducha, wzorowy rodzic i opiekun całej rodziny. 

        Urodził się 3 lutego 1923 roku w Załużu, powiat Stołpce. Dzieciństwo i młodość, wraz z rodzicami i sześciorgiem rodzeństwa, spędził we wsi Staniewicze (obecnie Białoruś) w rodzinnym gospodarstwie rolnym. Stamtąd, w styczniu 1940 roku, wraz z rodzicami i rodzeństwem, został przez NKWD brutalnie wysiedlony, pozbawiony dorobku całego życia swojej rodziny i w nieludzkich, antysanitarnych warunkach deportowany do specposiołka Trychino w obwodzie archangielskim, a następnie do Uzbekistanu i Kazachstanu. Na zesłaniu przebywał do końca kwietnia 1943 roku - do momentu powołania Go do służby wojskowej w 1 Dywizji im. Tadeusza Kościuszki.Wcześniej, ze względu na młody wiek, nie został przyjęty do Armii Andersa.

        Najdroższy naszemu sercu zmarły Wacław Krzyżanowski służył w Plutonie Zwiadu Pieszego 1 Pułku Piechoty, gdzie przeszedł trudną, wojskową szkołę życia, wymagającą poświęcenia i odwagi. Uczestnicząc w walkach z wojskami hitlerowskimi pod Lenino został ciężko ranny i z trudem uniknął śmierci. Jednak ślady tych ciężkich ran i zmagań wojennych oraz traumatycznych przeżyć związanych z zsyłką na Sybir, boleśnie odczuwał do końca swego życia. Na polu bitwy pozostał na zawsze jego umiłowany brat Władysław.

        Zmarły był osobą prześladowaną i szykanowaną przez NKWD. Pomimo młodego wieku musiał ciężko pracować po kilkanaście godzin dziennie, na wielostopniowym mrozie lub w upale, o głodzie, w poniżeniu i wzgardzie - w tajdze przy wyrębie lasu, spławie drewna rzeką Dźwiną, a następnie w uzbekistańskich i kazachstańskich kołchozach, m.in. przy kopaniu rowów nawadniających i innych wyczerpujących młody organizm pracach.

         W następstwie ciężkich przeżyć (śmierć ojca na zesłaniu, śmierć brata pod Lenino, ciężka choroba matki) oraz traumatycznych doświadczeń Zesłańca i odniesionych ran wojennych, zmarły Wacław Krzyżanowski nabawił się wielu ciężkich chorób, z powodu których cierpiał do ostatnich chwil swego życia.

         W okresie powojennym, splot niezależnych od niego wydarzeń sprawił, że Zmarły trafił do wojskowego wymiaru sprawiedliwości. Służbę zawodową na różnych stanowiskach prokuratorskich pełnił przez 30 lat, to jest do momentu przejścia na emeryturę w 1976 roku.

          Po przejściu w stan spoczynku aktywnie włączył się do działalności społecznej na rzecz lokalnego środowiska koszalińskiego. Działał w organizacjach cywilnych i wojskowych, między innymi w : ZBoWID, Związku Sybiraków, Związku Inwalidów Wojennych RP, Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych oraz propagował historię drugiej wojny światowej wśród młodzieży szkół podstawowych i ponadpodstawowych. 

           Za udział w działaniach wojennych, wyzwalanie kraju spod hitlerowskiej agresji, służbę wojskową, szeroką działalność społeczną, był wielokrotnie wyróżniany i odznaczany wieloma odznaczeniami państwowymi, resortowymi i regionalnymi, między innymi : Krzyżem Kawalerskim i Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Bitwy pod Lenino, Złotym Krzyżem Zasługi, srebrnym medalem "Zasłużony na Polu Chwały", medalem "Zasłużony Dla Województwa Koszalińskiego" , medalem "Pro Memoria" Urzędu Do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych" , odznaką "Za Zasługi dla Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych" oraz wpisem do "Honorowej Księgi ZBŻZ i ORWP".

      Od momentu powstania IPN, jako jeden z niewielu żyjących do dziś pracowników wojskowego wymiaru sprawiedliwości, szkalowany i oskarżany o tzw. "mord sądowy" podczas procesu INKI. Po dwóch pokazowych procesach sądowych, stanowiących priorytet dla w/w instytutu, uniewinniony przez dwie instancje niezawisłego Wymiaru Sprawiedliwości III RP !!!

       Chlubna i godna najwyższego uznania i szacunku żołnierska i życiowa droga mojego - naszego Dziadka i Pradziadka, Jego wysoka kultura osobista i poczucie odpowiedzialności, bezgraniczne oddanie rodzinie i ojczyźnie na zawsze pozostanie w naszych sercach i naszej pamięci.

        Jako wnuk jestem dumny z każdego momentu Twojego życia, wdzięczny za każdą chwilę spędzoną razem, za przekazaną wiedzę i wartości życiowe. Do końca życia będę bronił twojego honoru jako wielkiego człowieka, patrioty i oficera Wojska Polskiego !!!

        "Wszystko przemija jak chce przeznaczenie, a pozostaje tylko wspomnienie ..."

                        Spoczywaj w spokoju !

                                                           Piotr Sklenarski